O mnie

Pływanie jest moją pasją…

marta_stencel_bw_11

Marta Jolanta Stencel

Instruktor pływania

Mgr inż. Oceanotechniki i Nawigacji

Telefon

+48 730 081 343

E-mail

marta@plywanie-osmiorniczki.pl

Doświadczenie
w prowadzeniu zajęć dla:

dzieci (od 3 miesięcy do 3 lat)

dzieci od 3 do 6 lat

dzieci od 7 do 13 lat

młodzieży

dorosłych

Zakres zajęć
obejmuje:

oswajanie dzieci z wodą

uczenie podstaw pływania i nurkowania

doskonalenie pływania

trening sportowy

System prowadzenia
zajęć:

indywidualny

rodzinnie dziecko + rodzic

grupowo 2 – 5 osób

grupowo 12 – 15 osób

Oto historia o tym, jak jedno zdanie zmieniło moje życie…

Jesień 1993 roku… do tej pory pamiętam ten dzień, gdy tata zabrał mnie pierwszy raz na basen w Klimontowie. Zaczynały się akurat zajęcia sekcji pływackiej… i wtedy padły te słowa trenera:

„No… utrzymuje się na wodzie”

Te cztery słowa zmieniły całe moje życie. Skończyły się czasu zalegania przed telewizorem, wychodzenie na długie godziny do koleżanek, czy na spotkania klasowe… każdy mój dzień od poniedziałku do piątku wyglądał tak samo… pobudka… szkoła… dom… praca domowa… basen… nauka lub pisanie wypracowań… sen… pobudka…

Po 2 latach weszło mi to w krew… doszedł dodatkowy element… poranny basen… czyli mój plan dnia wzbogaciła się o jedną dodatkową pozycję po… pobudce…

Pasja

Początkowy nawyk stał się pasją… oczywiście zdarzały się chwile słabości… rodzice siłą ściągali mnie o 05:30 z łóżka… bym zdążyła na trening przed szkołą… wielokrotnie marudziłam, twierdziłam, że nienawidzę pływania… wtedy robiłam sobie przerwę na 2 – 3 dni… i okazywało się, ze bez basenu nie potrafię żyć… mówiłam wtedy, że czuję jak mi łuski wysychają… nie przeszkadzało mi to, że nie miałam czasu na nic poza szkołą i treningami… basen stał się moim drugim domem… miałam tam grupę przyjaciół, z którymi mimo upływu niemal 20 lat nadal mam kontakt… gdy coś poszło nie tak w szkole, gdy miałam zły nastrój czy pokłóciłam się z rodzicami… ukojenia szukałam na basenie… miłość do sportu ocaliła mnie przed wieloma błędami moich rówieśników… nigdy nie paliłam, nie przebywałam w „złym” towarzystwie… a jedyny problem jaki ze mną był to taki, że zdarzały mi się wagary… by móc iść na basen…

Na wiosnę 1997 w wyniku kontuzji mięśnia kapturowego zakończyłam regularne treningi… i skupiłam się na nauce przed egzaminami do szkoły średniej… brak możliwości pływania był dla mnie dramatem… dlatego też po wyleczeniu urazu uzyskałam uprawnienia Młodszego Ratownika WOPR… wówczas pojawiła się kolejna pasja i chęć rozwijania się w tym kierunku… wtedy też, gdy miałam 14 lat podjęłam życiową decyzję… postanowiłam, że po szkole średniej zacznę studia w Wyższej Szkole Morskiej w Szczecinie na Wydziale Nawigacji… oczywiście nikt w to nie wierzył… znajomi ze szkoły… nauczyciele…

Wszyscy uśmiechali się pod nosem twierdząc, że to nie jest możliwe.

Oczywiście droga nie była prosta… nadal trzeba było łączyć obowiązki szkolne z zajęciami dodatkowymi i robić wszystko by na egzaminach wstępnych zdobyć jak najwięcej punktów… Przez cały okres szkoły średniej wieczorami pracowałam społecznie jako Młodszy Ratownik WOPR na „moim” ukochanym basenie w Klimontowie…

Idąc za głosem mojej miłości do wody… w wakacje 2000 roku uzyskałam patent żeglarza jachtowego i płetwonurka III stopnia w LOK.

Rok później uzyskałam patent sternika motorowodnego, a także podniosłam swoje uprawnienia odbywając kurs i zdając egzamin na Ratownika WOPR

Zaangażowanie

Był to pierwszy krok do tego by móc prowadzić zajęcia z podstaw nauki pływania… Gdy tylko miałam możliwość, chodziłam na basen by podpatrywać jak mój trener prowadzi zajęcia dla szkół… z czasem pozwolił mi asystować, dzięki czemu nabierałam doświadczenia w pracy z dzieci…

Ratownictwo (53)

W wakacje 2001 pracowałam jako ratownik WOPR na plaży w Niechorzu… a rok później… w lipcu 2002 roku… odbywałam szkolenia dla studentów I roku Wyższej Szkoły Morskiej w Szczecinie… zaczęłam studia na wymarzonej uczelni na wymarzonym wydziale… specjalność RATOWNICTWO… w 2004 roku uczelnia zmieniła nazwę na Akademia Morska… W czasie studiów należałam do sekcji pływackiej AZS Wyższej Szkoły Morskiej… podnosiła także swoje uprawnienia w nurkowaniu i uzyskała ** CMAS…

4 lata w Szczecinie szybko zleciały… studia ciężkie, ale dla takich pasjonatów jak ja… były rewelacyjne… owszem dużo nauki… ale na nauce się nie kończyło… w programie studiów było dużo sportu, nie tylko wodnego… wyjazdy… obozy narciarskie i nurkowe… szkolenia… praktyki na statku szkolnym, na promach pasażerskich, holownikach, w stacjach brzegowych i na statku ratowniczym… a także z uwagi na specjalność… w pogotowiu i na ostrym dyżurze…

Były to studia inżynierskie… godne polecenia, a samo miasto Szczecin… przepiękne…

2 tygodnie po egzaminie dyplomowym… leciałam samolotem do Włoch, gdzie czekała na mnie statek… bez problem znalazłam firmę, która zatrudniła mnie na stanowisko praktykanta… i tak zaczęła się moja przygoda z… morzem. Przez 2 lata łączyła pracę na statkach handlowych z dziennymi studiami uzupełniającymi na Politechnice Szczecińskiej (obecnie Zachodniopomorski Uniwersytet Szczeciński) na Wydziale Oceanotechniki – specjalność Inżynieria bezpieczeństwa pożarowego w oceanotechnice…

Ratownictwo (185)
Pokochałam morze, a praca stała się moim życiem i pasją.
100_0620

Nie widziałam siebie w żadnym innym miejscu… płacono mi za robienie tego, co uwielbiam… oczywiście wiązało się to z wyrzeczeniami… znikałam z domu na 4-5 miesięcy… a potem 2-3 miesiące byłam w domu… wówczas większość czasu spędzałam na basenie w Klimontowie i asystowałam przy zajęciach mojego trenera ze szkołami… pomagałam w czasie zawodów organizowanych dla dzieci… i tak to miało wyglądać… taki był mój plan na życie… nie myślałam wtedy o rodzinie… do czasu…

W 2008 roku, w czasie pobytu na statku poznałam Jego.

W kwietniu 2010 roku moja stopa ostatni raz stąpała po pokładzie statku, moja kariera zawodowa została odłożona na półkę … wracałam do domu jako II oficer i przyszła panna młoda… nasz wielki dzień miał miejsce w czerwcu… przez kolejne miesiące uczyłam pływać indywidualnie, a także powróciłam na basen w Klimontowie, gdzie asystowałam mojemu trenerowi podczas zajęć sekcji pływackiej Klubu Sportowego „GÓRNIK”…

Zarate-St Petersburg (57)
W październiku 2011 roku na świat przyszła nasza pierwsza Córcia…
DSC03411

Tego dnia moje życie się zmieniło… nie byłam już panią oficer… stałam się MAMĄ na pełen etat… na wszystko przychodzi odpowiednia pora… to był dla mnie właściwy czas… nie przeszkadzało mi to, że została w domu z dzieckiem… że mąż dalej pracował na morzu, a ja zajmowałam się domem… gdy tylko nasz Gwiazdka skończyła 2,5 miesiąca… zaliczyła pierwszą kąpiel w basenie… i tak zaczęła się moja przygoda z oswajaniem małych dzieci z wodą… nasze wspólne wypady na basen stawały się co raz częstsze… po pewnym czasie okazało się, że czasami córka zapomina, że woda to coś innego niż powietrze… obserwacja jej zachowań wiele mnie nauczyła… praca z nią wzbogaciła mnie o nowe doświadczenia… podpatrywałam ją przez kolejne 3 lata…

Wówczas na świat przyszły nasze kolejne dzieci – bliźnięta… parka… zbiegło się to w czasie z pójściem starszej Córki do przedszkola, pojawił się zatem czas, by moją miłością do wody zarażać także nasz Maluszki…

Zmotywowana przez mojego trenera uzyskałam uprawnienia Instruktora pływania, a także podjęłam się udziału w kilku kursach doszkalających związanych ze sportem:

  • Menadżera sportu,
  • Instruktora dietetyki i suplementacji,
  • Instruktora fitness,
  • Dietetyki sportowej,
  • Psychodietetyki,
  • Animatora sportu i rekreacji;

Obecnie prowadzę zajęcia za równo grupowe jak i indywidualne z dziećmi… a w każdym moim poczynaniu mogę liczyć na wsparcie mojego kochanego męża…

WP_20151129_059
MOI RODZICE DALI MI SPOSOBNOŚĆ BYM POCZUŁA PASJĘ DO SPORTU.
DZIĘKI NIM JESTEM W TYM MIEJSCU I DZIĘKI NIM TYLE OSIĄGNĘŁAM.
ZA TO IM DZIĘKUJĘ

POMOGĘ WAM ZNALEŹĆ WSPÓLNĄ PASJĘ

ZAPRASZAM